Icod de Los Vinos, czyli na tropie… wina

Autor: Dagmara Wlaźlak Data: 5 sty 2012 Kategoria: Nowości |

Wino, ach wino !

Historia wina jest stara jak świat, bo już w starożytnych pismach babilońskich i egipskich znajdziemy zapiski dotyczące wytwarzania wina. Wino towarzyszyło wszystkim wielkim kulturom światowym od zarania dziejów. Środkowy wschód, Chiny, Starożytny Egipt, Sumerowie . Istnieje nawet legenda, która głosi ,  iż pierwsze wino przyrządził Noe. Wino zawojowało także obszar Morza Śródziemnego wraz z Grecją ( gdzie życie bez wina praktycznie nie istniało * No i przecież mieli też własnego boga od wina!*) Starożytnym Rzymem i Królestwem Gallów ( czyli starożytnych ludów celtyckich). I do czasów dzisiejszych stanowi ważny element spotkań, uczt i  wszelkiego rodzaju świętowania.

Do wyboru mamy miliony rodzajów win od tych bułgarskich po greckie, włoskie, hiszpańskie, portugalskie…etc

Wino białe, czerwone, słodkie, musujące, domowe…. długo by tu wybierać. Ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Niektórzy mawiają nawet , że wypijane w małych ilościach ( no jak to w małych ?! ) zbawiennie wpływa na zdrowie.

Najlepszy w winie, jest cały rytuał jego picia, który zaczyna się już w klimatycznych winnicach, potem wybieranie butelki ( No bo jak inaczej możemy poznać smak – tylko po otwarciu), czytanie etykiety, wyciąganie drewnianego korka, wąchanie, nalewanie do kieliszka… I ten dźwięk wylewającego się trunku. Potem znów wąchanie, mieszanie i smakowanie…Właśnie smakowanie… Wódka, czy piwo nie nadaje się do smakowania, tylko stricte do picia ( użyła bym tutaj innego słowa ).

Po tym krótkim wstępie dochodzimy do wniosku , że na Tropie również wpadło w sidła winnych odmętów

< Z tak tanim i dobrym winem, jeszcze się dziwisz?!>

No, ale nie o tym dziś, tylko o Święcie Wina! Na, którym notabene nie wypiłam, ani jednego łyka wina…Ale przejdźmy do rzeczy.

A rzeczy dzieją się szybko, po perypetiach związanych z ciągłym odpadaniem guzików z mojej kurtki (To chyba jakaś klątwa) późnym wieczorem znajdujemy się w Icod de Los Vinos, o którym już wcześniej wspominałam.  Po odtańczeniu prowizorycznej salsy w moim wykonaniu, pod jakiś wiaduktem, czy inną wiatą, szybkim krokiem pokonujemy moje ukochane wąskie uliczki, podziwiając miasteczko nocą.

Jaką nazwę ma to święto to Wam nie powiem, bo nie wiem i dowiedzieć się też jakoś nie mogłam. Ta sama sytuacja dotyczy legendy związanej z tym wydarzeniem. Najprawdopodobniej chodzi o  to , że ta część miasta, gdzie  produkowano wino jest położona na wzniesieniu i pewnego dnia jakiś nieuważny pan, czy ktokolwiek inny nie dopilnował beczek z winem, które sturlały się na dół, roztrzaskując o jakiś budynek i powodując winną powódź. Inna wersja głosi, że ów beczki są staczane specjalnymi zjeżdżalniami na dół (No ja tam ich  nie widziałam). W każdym razie mamy jedną wielką Fiestę i na najdłuższej ulicy, która biegnie w górki w dół organizowane są pewne, powiedzmy wyścigi. Konkurencja polega na tym, że są sobie panowie, ale i panie też się zdarzają, którzy biorąc jakieś kawałki desek i wszystko inne na czym da się zjeżdżać, rozpędzają się i ślizgają w dół ( po drodze jest jeszcze wyskok) po czym lądują na ułożonych na dole oponach. Wydaje się to dość proste i błahe, jednak prędkość, którą rozwijają jest na tyle niebezpieczna, że można sobie zrobić krzywdę i to całkiem sporą. Dookoła strasznie dużo ludzi, dobra muzyka i gdzieniegdzie grupy bębniarzy wydobywających rytmiczne dźwięki ze swoich instrumentów. Klimat udziela się całkowicie i prawie skłania mnie do tego , żeby spróbować, jednak w obawie przed konsekwencjami takiego wypadku, wolę pozostać na widowni.

Fakt , faktem święto wina kojarzy mi się z lejącym się strumieniami winem rozdawanym na ulicy przez ludzi ubranych w typowe stroje, ale można i tak!

Na całej wyspie znajdziemy mnóstwo małych, lokalnych świąt i fiest, w których na pewno warto wziąć udział , ażeby poznać lokalnego ducha tutejszej kultury :)

P.S A dziś i jutro kolejne Święto Kanaryjskie, czyli Trzech Króli. I ja również udaję się na moje ukochane uliczki La Laguny, tropić 3 mędrców na wielbłądach – Zapowiada się ciekawy pochód :)

P.S 2 A więc następnym razem Na Tropie….3 Króli i prezentów, czym oficjalnie kończymy święta na Kanarach !

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogger.com
  • Dodaj do ulubionych
  • Grono.net
  • LinkedIn
  • Live
  • StumbleUpon
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Odpowiedz

Copyright © 2012 Na Tropie Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt graficzny: Mark Hoodia , tłumaczenie: Szablony WP